sobota, 31 stycznia 2015

"Obsydian"- Jennifer L. Armentrout

Niebezpieczna zieleń
Tak wiem jestem szurnięta, zdaję sobie  z tego sprawę. Powód? Jest banalnie prosty. Kto sięga najpierw po książki gdzie bohaterami są wampiry, wilkołaki  a teraz kosmici? A żeby, było śmieszniej robię to nieświadomie (a może tylko to sobie wmawiam?).
Obsydian” i  ta okładka nie dała mi odejść, te oczy spoglądały na mnie tak uparcie, że nawet nie przeczytałam o czym ta lektura jest. Tak wiem, geniusz ze mnie. Jednak stwierdziłam no dobra wezmę najwyżej przeczytam kilka kartek a jak mi się nie spodoba to ją porzucę, co niestety ostatnio zdarzyło mi się parokrotnie. Jednak moja naiwność nie zna granic, kilka kartek…. dowcip dnia.
Gdy tylko chwyciłam za książkę zostałam pochłonięta, gdyby nie to, że musiałam wyjść z domu, podejrzewam, że lektura zostałaby wciągnięta przeze mnie tego samego dnia  a tak udało mi się ją dokończyć dopiero następnego dnia.
źródło:własne
Obsydian” to może i historia jakich wiele, mamy tu  to do czynienia z Katy dziewczyną, która wraz z matką przeprowadza się do Zachodniej Wirginii, zamieszkuje niedaleko dwójki nastolatków. Dee i Daemon to rodzeństwo, które jak się później okazuje skrywa pewną tajemnicę.  Jak to zwykle w takich opowieściach bywa główni bohaterowie, muszą się unikać bo to niebezpieczne, w ogóle się nie lubią, zwłaszcza, że Daemon to zwykły „cham”, który na praktycznie każdą wypowiedź Katy znajduje sarkastyczną odpowiedź, jednak oprócz tego, że zachowuje się jak normalna świnia to jest zabójczo przystojny. To powoduje, że główna bohaterka ma dylemat kochać czy nienawidzić? Zbyt dużo sprzecznych uczuć nią targa. Dodatkowo tak jak to w takich historiach bywa ta dwójka powinna trzymać się od siebie z daleka, bowiem Daemon nie jest zwykłym człowiekiem a (Uwaga!) kosmitą w związku z czym  znajomość między Katy a tą rodziną sprowadzi wiele kłopotów na wszystkich.
Można powiedzieć, ale to już było. Jednak spośród lektur o podobnych rysach ta się wyróżnia. Czym? Językiem w jaki ta książka została napisana, ja jestem zachwycona lekkością z jakim czytało się tą lekturę. A w sumie to jestem zła, że tak dobrze się ją czytało, bo czuję niebywałą pustkę po tym jak musiałam odłożyć tą książkę na bok. Te dialogi zwłaszcza między główną dwójką, no czysta przyjemność, ich wzajemnie utarczki są tak barwne, że nigdy się nie nudzą.
Powiem jedno, mój portfel mnie znienawidzi, co prawda  książkę „Obsydian” udało mi się dostać w bibliotece. Jednak kolejna część będzie musiała zostać przeze mnie zakupiona z prostego powodu, za bardzo zżera mnie ciekawość, aby czekać kiedy i czy w ogóle moja biblioteka zaopatrzy się w tą lekturę. A naprawdę warto znaleźć chwilę, aby zatopić się w tą książkę i dać ponieść się emocjom i może nawet ulecieć w… kosmos.
Jennifer L. Armentrout,"Obsydian", wyd. FILIA, Poznań 2014

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz